Wingamm
- Producent
- Modena, Emilia-Romania, Włochy

Nowy kamper kusi od pierwszego momentu. Wchodzisz do środka i wszystko jest idealne, czyste, nieruszone. Masz poczucie, że zaczynasz od zera — żadnych śladów po poprzednich właścicielach, żadnych dziwnych zapachów, żadnych śrubek dokręcanych „na szybko”. Do tego gwarancja, która daje wrażenie, że cokolwiek się wydarzy, to i tak „serwis załatwi”. Ale ten komfort kosztuje. Nowe kampery są dziś naprawdę drogie, czasem bardziej niż mieszkania w mniejszych miejscowościach. A co gorsza, wcale nie masz pewności, że będzie idealnie. Wielu nowych właścicieli opowiada o drobnych poprawkach, które trzeba wykonać po odbiorze: a to coś skrzypi, a to coś nie domyka, a to trzeba wrócić do serwisu i poprawić fabryczną fuszerkę. Takie są uroki nowości – piękne, ale nie zawsze bezproblemowe.
Z używanymi kamperami jest inaczej. Z jednej strony są tańsze i często mają wyposażenie, za które w nowym trzeba by dopłacić naprawdę duże kwoty. Poprzedni właściciele montują markizy, panele solarne, dodatkowe akumulatory, uchwyty na rowery, czasem nawet klimatyzację postojową i porządne zabezpieczenia antykradzieżowe. Dostajesz to wszystko w pakiecie, często bez dopłaty. Do tego dochodzi fakt, że kamper, który ma kilka lat, często jest już „ułożony” – ktoś nim jeździł, testował, a jeśli coś było nie tak, to już dawno zostało poprawione. Ale tu pojawia się największy wróg każdego kampera: wilgoć. Nawet najpiękniej wyglądający używany kamper może mieć nieszczelności, o których nie wiesz, a które wyjdą dopiero po sezonie. I to właśnie dlatego zakup używanego pojazdu wymaga albo dużego doświadczenia, albo zabrania kogoś, kto potrafi rozpoznać kłopot zanim stanie się Twoim problemem.
Właśnie dlatego tak trudno odpowiedzieć jednoznacznie, co jest lepsze. Jeśli ktoś lubi mieć rzeczy nowe, chce pewności, spokoju i wie, że nie chce co chwilę czegoś naprawiać czy sprawdzać — nowy kamper jest dla niego. Jeśli jednak patrzysz bardziej na rozsądek niż na zapach nowości, chcesz mieć więcej wyposażenia za mniej pieniędzy i nie boisz się dokładniej obejrzeć pojazdu, używany może być strzałem w dziesiątkę. Jedni wolą spokój, inni wolą oszczędność — i obie drogi mają sens.
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby nie patrzeć jedynie na rok produkcji czy cenę. Liczy się to, jak kamper był traktowany, gdzie był przechowywany, jak wygląda zabudowa, czy był serwisowany regularnie i czy widać, że ktoś go naprawdę używał, a nie tylko „odkurzał do zdjęć”. Bo kamper to nie tylko sprzęt. To miejsce, w którym masz spać, jeść, odpoczywać i czuć się swobodnie. Liczy się to, żebyś wsiadł do środka i poczuł, że „to jest to”, a nie żeby błyszczało jak w katalogu.
Na końcu i tak wybierzesz sercem. Jeden zakocha się w nowym modelu z salonu, drugi trafi na używanego, który od pierwszej chwili wyda mu się idealny. I obaj będą mieli rację — bo w caravaningu chodzi o to, żeby było dobrze Tobie, a nie żeby zgadzały się parametry na papierze. Wybierz kamper, w którym po prostu dobrze Ci się przebywa. A cała reszta? To tylko dodatek.